Maj 1980 roku, Lubeka, Niemcy. Marianne, samotna matka, samotnie wychowuje swoją siedmioletnią córkę Anę. Tego ranka rodzinna kłótnia powoduje, że dziewczynka nie idzie do szkoły. Pozornie nieistotny incydent, który jednak zapoczątkuje serię tragicznych wydarzeń.
Młoda Ana została porwana przez Klausa Grabowskiego, trzydziestopięcioletniego sąsiada z długą kartoteką kryminalną, skazanego już za napaść seksualną. Przetrzymywał ją w niewoli przez wiele godzin, po czym ją udusił. Ciało dziecka, martwe, znaleziono później ukryte w tekturowym pudełku.
Burzliwa przeszłość i sam czyn
Dla Marianne ból staje się nie do zniesienia. Oskarżony jest znanym recydywistą, który, jej zdaniem, nigdy nie powinien zostać zwolniony.
To, co naprawdę złamało jej ducha, to wypowiedzi mężczyzny podczas procesu. Nie poprzestał na zaprzeczaniu napaściom seksualnym i odważył się insynuować, że Ana próbowała go uwieść. Dla pogrążonej w żałobie matki te uwagi były kroplą, która przelała czarę goryczy.
Moment, w którym wszystko się zmieniło

6 marca 1981 roku, w dniu rozprawy, ukryła broń palną w torbie. W sali sądowej, zaledwie kilka kroków od Klausa Grabowskiego, wyciągnęła pistolet i oddała siedem strzałów. Zginął na miejscu. Oszołomiona sala sądowa pogrążyła się w niewyobrażalnym chaosie. Marianne została natychmiast aresztowana.
W ciągu następnych godzin sprawa wstrząsnęła całymi Niemcami. Niektórzy postrzegali ją jako odważną matkę doprowadzoną na skraj przepaści, inni uważali ją za przestępczynię. Jedno było pewne: jej czyny nikogo nie pozostawiły obojętnym.
Decyzja sądu, która wywołała podziały

W 1983 roku Marianne została skazana na sześć lat więzienia za morderstwo, ale odzyskała wolność po zaledwie trzech latach aresztu.
Sondaż przeprowadzony kilka lat później pokazuje, jak głęboko podzielony pozostaje kraj:
- 28% uważa, że zdanie było odpowiednie
- 27% uważa, że jest zbyt surowy
- 25% uważa, że jest zbyt pobłażliwy
Życie naznaczone przeciwnościami losu
Życie Marianne nie było łatwe na długo przed tą tragedią. Jej ojciec należał do Waffen-SS, ona sama doświadczyła przemocy w dzieciństwie i była w kilku pierwszych ciążach. Ana, jej trzecia córka, była pierwszą, którą zdecydowała się wychowywać samotnie.
Jej czyn, do którego później przyznała się z premedytacją, był, według niej, sposobem na obronę honoru córki. W 1995 roku zwierzyła się w wywiadzie:
„Chciałam, żeby przestał kłamać na temat mojej córki”.
Bolesne dziedzictwo tragedii
Marianne Bachmeier zmarła w 1996 roku. Jej historia wciąż wzbudza dyskusje i stała się inspiracją dla licznych filmów dokumentalnych, filmowych i refleksji społecznych. Poza postępowaniem sądowym, sprawa ta stawia uniwersalne pytanie: jak daleko można się posunąć w miłości do dziecka?
To opowieść o niewypowiedzianym cierpieniu, poszukiwaniu osobistej sprawiedliwości, wszechogarniającej wściekłości… i o matce, która nigdy nie pogodziła się ze stratą tego, co jej skradziono.
A ty, jaka byłaby twoja reakcja na jego miejscu?


Yo Make również polubił
Sprawdź swoje IQ: Która szklanka napełni się pierwsza?
Prestiżowe ciasto
Włóż liście laurowe do skarpetki i zobacz, co się stanie.
Chleb szpinakowy – ze świeżego szpinaku